Dynastia teodozjańska (379–455) – na wskroś chrześcijańska, acz zmarginalizowana i słaba

Domniemany portret cesarza Walentyniana III z matką Gallą Placydia i siostrą Honorią, zdj. Wikipedia

Domniemany portret cesarza Walentyniana III z matką Gallą Placydia i siostrą Honorią, zdj. Wikipedia

Krwawy mord na cesarzu Walentynianie III w 455 roku i uprowadzenie członków jego rodziny przez Wandalów zakończył dzieje tej ostatniej rzymskiej dynastii na terenie imperium zachodniego. Zapoczątkował on równocześnie ciągnącą się dwie dekady walkę o cesarski tron, której ostatecznym finałem była detronizacja ostatniego cesarza Zachodu – Romulusa Augustulusa. Jednak imperium przetrwało na Wschodzie, a potomkowie dynastii angażowali się w życie polityczne na dworze w Konstantynopolu aż do końca VI wieku. 

Domniemany portret cesarza Walentyniana III z matką Gallą Placydia i siostrą Honorią, zdj. Wikipedia
Biskup Ambroży  nie wpuszcza cesarza Teodozjusza do katedry w Mediolanie, Antoon van Dyck, zdj. Wikipedia
Cesarz Honoriusz (albo Walens), Musei Capitolini, zdj. Wikipedia

Krwawy mord na cesarzu Walentynianie III w 455 roku i uprowadzenie członków jego rodziny przez Wandalów zakończył dzieje tej ostatniej rzymskiej dynastii na terenie imperium zachodniego. Zapoczątkował on równocześnie ciągnącą się dwie dekady walkę o cesarski tron, której ostatecznym finałem była detronizacja ostatniego cesarza Zachodu – Romulusa Augustulusa. Jednak imperium przetrwało na Wschodzie, a potomkowie dynastii angażowali się w życie polityczne na dworze w Konstantynopolu aż do końca VI wieku. 

 

      Cesarz Teodozjusz I przed biskupem Ambrożym
      w Mediolanie, Anthonis van Dyck, zdj. Wikipedia

Gdybyśmy w kilku zdaniach mieli scharakteryzować dokonania dynastii teodozjańskiej na terenie imperium zachodniego – gdyż tylko ono znajduje się w zasięgu naszego zainteresowania – moglibyśmy stwierdzić, że jej przedstawiciele doprowadzili do zrodzenia się dwóch ośrodków władzy, które samym cesarzom zaczęły wymykać się spod kontroli.  Jednym z nich była armia, na czele z wybitnymi wodzami (Stylichon, Konstancjusz, Aecjusz), drugim – Kościół z wybitnymi duchownymi, jak choćby biskup Mediolanu Ambroży, czy papieżami, np. Damazym I, Sykstusem III czy Leonem I. Tak więc cesarze musieli dzielić się władzą. Z jednej strony zależni byli od głównodowodzących swych wojsk (tzw. patrycjuszy), z drugiej od przywódców duchowych. Z różnym szczęściem balansowali pomiędzy nimi.

Protoplastą tej najdłużej utrzymującej się przy władzy dynastii w dziejach imperium był skazany na śmierć (z bliżej nieznanych przyczyn) generał Flawiusz Teodozjusz. W momencie kryzysu militarnego, spowodowanego dramatyczną porażką Rzymian pod Adrianopolem i śmiercią cesarza Walensa w 378 roku, jego syn Teodozjusz powołany został do ratowania rzymskiej armii i rzymskiego honoru. Początkowo mianowany został przez cesarza Gracjana współrządcą we wschodniej części cesarstwa. Przez krótki moment po śmierci Walentyniana II (cesarza Zachodu) był władcą ponownie zjednoczonego imperium. Tuż przed śmiercią zdecydował się jednak na powtórny jego podział między swych synów. Starszemu, Arkadiuszowi, przypadło imperium wschodnie, młodszemu, Honoriuszowi – imperium zachodnie. Po śmierci Honoriusza jego następcą został wspomniany już nieszczęsny Walentynian III. 

Zarówno syn, jak i wnuk Teodozjusza I objęli władzę, będąc jeszcze dziećmi, co w zdecydowany sposób przyczyniło się do marginalizacji ich pozycji w państwie, czego nie potrafili zmienić również w momencie dojścia do dojrzałości. Zapewne winne były też czynniki natury psychicznej – obaj wydają się postaciami pozbawionymi silnej woli, nie mówiąc już o charyzmie. Jednak ambicje i pragnienie niepodzielnej władzy spowodowały, że nie mogli pogodzić się z dominującym wpływem swych patrycjuszy. Czasy, w których przyszło im panować, nie były łatwe. To wtedy doszło do utraty politycznego wpływu Rzymu w Brytanii i na Półwyspie Pirenejskim, utraty Afryki na rzecz Wandalów i dwóch porażających (nie tylko mieszkańców Rzymu) napadów na miasto nad Tybrem.

Wszyscy trzej przedstawiciele dynastii okazali się też wielkimi orędownikami Kościoła katolickiego, czego konsekwencją była zapoczątkowana przez Teodozjusza walka z herezją, za jaką uznano wszystkie nurty chrześcijaństwa oprócz tego ogłoszonego na soborze w Nicei, jak również z dawnymi wierzeniami Rzymian, czego następstwem było zamykanie świątyń pogańskich oraz zakaz składania ofiar i kultu ich dawnych bóstw nawet w zaciszu domowym. Dlatego też Teodozjuszowi I przypisuje się ustanowienie chrześcijaństwa religią państwową.

Dla samego Rzymu był to czas osamotnienia i swego rodzaju porzucenia. Już od pewnego czasu cesarze nie rezydowali w Wiecznym Mieście, wybierając miejsca bliskie działaniom wojennym, ale to Honoriusz, przebywający początkowo w Mediolanie, w obliczu niebezpieczeństwa inwazji gockiej przeniósł się na stałe do bezpiecznej Rawenny i to ona przez kolejne dekady była siedzibą cesarzy. Żaden z nich nie powrócił do Rzymu na stałe, odwiedzali go jedynie, aby w ten sposób sankcjonować swe panowanie.

Początek V wieku był dla miasta dramatyczny. Odziały Alaryka (410) ograbiły Rzym, czemu bezsilnie przyglądał się z Rawenny młodociany cesarz Honoriusz. Siedem lat wcześniej podwyższono co prawda mury aureliańskie, wzmocniono bramy i wyposażono je w wieże, ale po pierwsze nie miał kto ich bronić, a po wtóre Alaryk wziął miasto nie szturmem, ale głodem. Dokonane 45 lat później zabójstwo wybitnego wodza Aecjusza przez Walentyniana III okazało się nie tylko opłakane w skutkach dla samego cesarza, który kilka miesięcy później sam padł ofiarą skrytobójczego mordu, ale dla całego imperium zachodniego. Jego następstwem był kolejny rabunek Rzymu, tym razem przeprowadzony przez Genzeryka (455). Wraz z wozami wyładowanymi skarbami Wandalowie zabrali do Kartaginy żonę i dwie córki zamordowanego cesarza. Jedna z nich, Eudoksja, rok później wyszła za mąż za syna Genzeryka – Huneryka. Cesarzowa Licynia Eudoksja wraz z drugą córką, Placydią, zostały z czasem odesłane do Konstantynopola, po tym jak zmarł ostatni przedstawiciel dynastii na Wschodzie.

Do końca IV wieku Rzym był w gruncie rzeczy miastem pogańskim, a jego elity, przywiązane do starych kultów, w żaden sposób nie identyfikowały się z kulturą chrześcijańską. Oddawanie czci bogom antycznym stanowiło zwyczajowy rytuał wpisany w tradycję miasta, a kultura chrześcijańska była dla wyrafinowanych ludzi antyku plebejska i prymitywna. Zmieniło się to jednak po dekretach Teodozjusza I, oficjalnie zabraniających kultywowania starych rzymskich wierzeń, i zamknięciu pogańskich świątyń. Pozycję Kościoła wzmocnił także utrzymujący się od początku panowania Honoriusza strach przed tzw. barbarzyńcami. Opierali się na nim wszyscy przedstawiciele dynastii, dzielnie wspomagając papieży w fundacjach kościelnych. Jedną z nich, zainicjowaną przez cesarza Walentyniana II i kontynuowaną za Teodozjusza I i Honoriusza, był monumentalny kościół św. Pawła za Murami (San Paolo fuori le mura) – upamiętniający św. Pawła, czyli tego, który nawrócił pogan. Kościoły powstawały nie tylko na obrzeżach, ale i w centrum miasta. To za czasów dynastii teodozjańskiej doszło do budowy, z inicjatywy papieża Sykstusa III, wspaniałej bazyliki Santa Maria Maggiore. Kolejnymi fundacjami, tym razem prywatnymi, były rozproszone kościoły tytularne (tituli), jak Santa Pudenziana, ze wspaniałą, istniejącą do dziś mozaiką. W tym czasie doszło do konsekracji kościołów Santa Sabina na Awentynie czy Santa Anastasia u stóp tego wzgórza, żeby wymienić tylko niektóre z nich. Rzym za dynastii teodozjańskiej stał się miastem w pełni chrześcijańskim, dumnym z dwóch sanktuariów wielkich męczenników. Powstały nowe centra skupiające przybywających do miasta pielgrzymów – wokół bazyliki św. Piotra na Watykanie (San Pietro in Vaticano) oraz na Lateranie koło bazyliki San Giovanni in Laterano i tamtejszego pałacu papieskiego. Ze stolicy świata starożytnego Rzym powoli ewoluował w znaczące centrum religijne. Niezależnie jednak od tego samo miasto pustoszało. Wzgórze Celio, gdzie kiedyś znajdowały się wille arystokratów, wyludniało się. Liczby mówią same za siebie. Około 400 roku miasto liczyło około 800 tysięcy mieszkańców, a w 425 roku już tylko około 500  tysięcy, z wciąż utrzymującą się tendencją zniżkową.

Whoops, looks like something went wrong.